Wysoko na niebie mieszkała mała chmurka imieniem Pusia. Była biała, puszysta i bardzo dzielna. A przynajmniej tak jej się wydawało, bo Pusia nigdy nie płakała.

— Płakanie jest dla słabych chmurek — powtarzała sobie.

Kiedy wiał zimny wiatr, Pusia zaciskała się mocno. Kiedy inne chmurki padały deszczem i potem lśniły w słońcu, Pusia trzymała wszystko w środku. Z dnia na dzień robiła się coraz cięższa i coraz ciemniejsza.

— Pusia, co ci jest? — pytała mama chmura. — Wyglądasz na zmęczoną.

— Nic mi nie jest! — odpowiadała Pusia, choć ledwo mogła unieść się na wietrze.

Pewnego dnia Pusia była tak ciężka, że nie mogła już lecieć. Zaczęła opadać coraz niżej, aż dotknęła czubków drzew. I wtedy stało się coś nieoczekiwanego — jedna mała kropelka spadła z jej brzuszka. A potem następna. I następna.

Pusia płakała. A jej łzy — ciepły, letni deszcz — spadały na suchą ziemię. Kwiaty podniosły główki. Dzieci wyszły tańczyć w deszczu. Tęcza pojawiła się na niebie.

Pusia zrozumiała, że płacz to nie słabość. To sposób, w jaki oddajemy to, co nas przytłacza, żeby znowu zrobić miejsce na radość.

Do rozmowy z dzieckiem:

  • Czy Ty też czasem trzymasz łzy w środku?
  • Jak się czujesz po tym, jak popłaczesz?
  • Co pomogło Pusi poczuć się lepiej?